Tęskno mi do wypadu w góry! Ze względu na to, że obecnie czasu brak, toteż chwilę temu przejrzałam już chyba milion zdjęć z pieszych wycieczek ;) Ach, kocham góry..! Moją ulubioną trasą jest Dolina Pięciu Stawów Polskich w Tatrach (a przynajmniej tak wynika z częstotliwości, z jaką się tam pojawiam) ;) Byliście? Cudownie wybrać się tam późną wiosną lub wczesnym latem, kiedy śnieg zalega jeszcze gdzieniegdzie i nie jest zbyt gorąco.

 

Teraz zapewne zima w pełni w mej ukochanej dolinie górskiej, mimo, iż w naszych nizinach pierwiosnki już kwitną! Uraczę Was dzisiaj kilkoma pięknymi widokami z lata oraz moich pieszych wędrówek tym uroczym szlakiem w Tatrzańskim Parku Narodowym. Może ktoś z Was skusi się niedługo na podobną wycieczkę :) Dobrze jest mieć taką naturalną i zdrową odskocznię od hotelarskiego życia.. ;)

Dolina Pięciu Stawów

Od czego rozpocząć górską wędrówkę? Od ubrania dobrych butów w góry i wygodnego stroju oraz zabrania ze sobą tobołka z wodą i suchym prowiantem ;) Następnie wystarczy udać się do Zakopanego, skąd bezpośrednio własnym transportem lub też busem zmierzamy na Palenicę Białczańską (koszt parkingu to 20 zł, a wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego: 5 zł). Z polany Palenica szlaki wiodą w różne strony, a my tym razem wybieramy kierunek: „Dolina Pięciu Stawów Polskich”.

Dolina Pięciu Stawów

Idziemy jakieś 30 minut do Wodogrzmotów Mickiewicza drogą asfaltową (która wiedzie bezpośrednio do Morskiego Oka i jak widać wyżej, niektórym służy jako trasa biegowa – wow), a następnie skręcamy w prawo na zielony szlak, biegnący Doliną Roztoki. Jest to zdecydowanie najłatwiejsza, ale i moim zdaniem najpiękniejsza trasa, prowadząca do Doliny Pięciu Stawów. Początkowo idziemy przez las kamienistą ścieżką mocno pod górę (może nas to nieco zmęczyć), ale już po chwili wkraczamy w uroczą dolinę i przemierzamy drewniane kładki i mostki nad strumieniem Roztoka.

Dolina Pięciu Stawów

Cudowne pejzaże, mnóstwo zieleni, biegnący wzdłuż trasy strumień, niedźwiedzie tu i tam.. a do tego tak sobie po prostu wdychamy świeże górskie powietrze bez smogu (I’m lovin’ it!). Zmierzając przez coraz to niższe partie krzaczków (ekhm ekhm kosodrzewiny), po godzinie dochodzimy do miejsca zwanego Rzeżuchy.

Tutaj możemy śmiało odpocząć (oczywiście w razie potrzeby odpoczynki robimy częściej!). Rzeżuchy zlokalizowane są już na wysokości 1429 m.n.p.m. i stąd możecie udać się w lewo czarnym szlakiem przez 30 minut bezpośrednio do Doliny Pięciu Stawów (bardzo stromo!), albo pójść ze mną naokoło zielonym szlakiem, podziwiając po prawej stronie cudownie rozpościerającą się panoramę Orlej Perci (ach!).

Zaledwie 25 minut maszerowania pod dość stromą górkę i już jesteśmy przy wspaniałym Wodospadzie Siklawa :) Doprawdy zapiera dech w piersiach i człowiek nie chce się stamtąd ruszyć, zasiadając na jednym z licznych głazów i wygrzewając się w słońcu niczym wąż.. ;) Wodospad mieści się na wysokości: 1669 m.n.p.m. i jest najpiękniejszy (Niagara może się schować!) ;)

Po odpoczynku wracamy na szlak i kamiennymi stopniami zmierzamy nad wodospad. Robimy jeszcze kilka sweet foci, zachowując ostrożność (śliskie skałki), a następnie idziemy około 10 minut kamienistą ścieżką, wciąż rozkoszując się świeżym powietrzem. Dochodzimy do drewnianego mostku nad Wielkim Stawem (to pierwszy z widzianych przez nas stawów, który robi naprawdę duże wrażenie).

Dolina Pięciu Stawów

Kiedy już wykonamy sesję zdjęciową ;) udajemy się w lewo, mijając po drodze kolejne wspaniałe jeziora. Jesteśmy zachwyceni i oszołomieni pięknem gór, a świeże powietrze sprawia, iż czujemy się nieco na haju ;) Wreszcie dochodzimy do najwyżej położonego schroniska w polskich Tatrach. Czyli jesteśmy u celu: 1671 m.n.p.m. – Dolina Pięciu Stawów Polskich! Zdjęcie poniżej nie przedstawia schroniska, ale chatkę tuż obok, w której po prostu chcę zamieszkać :D Jest cudna!

Dolina Pięciu Stawów

W schronisku zajadamy się czymś smakowitym i ciepłym, aby nabrać sił na drogę powrotną (o ile nie przewidujemy noclegu w górach). Po kontemplacji cudownej przyrody wyruszamy dalej! Można to zrobić na wiele sposobów, bowiem ze schroniska PTTK wiedzie kilka powrotnych tras (tą samą drogą możemy zejść spokojnie do parkingu, ale kto by chciał wracać tą samą drogą?!), a także przejściowych szlaków. Wybieramy tym razem przejście przez Świstówkę Roztocką do Morskiego Oka. Zajmie nam to około 2 godzin. Trasa przez „chwilę” będzie baaardzo męcząco pięła się pod górę (zwaną właśnie Świstówką) kamienistym i zawiłym podejściem, z jakże jednak pięknymi widokami na jeziora! Warto się tam wspiąć, really!

Po przejściu przez szczyt Świstówki (czyli Świstową Czubę na wysokości 1763 m.n.p.m.) jesteśmy wyczerpani, ale zarazem czujemy mega power górski, związany z nadmiarem świeżego powietrza, boskimi widokami oraz pokonaną wysokością :D W końcu szlak zaczyna zbiegać kamiennymi zakosami już do samego Morskiego Oka. Czeka nas skalista, wąska i stroma ścieżka, zakręcająca tu i ówdzie, prowadząca początkowo przez kosodrzewinę, a następnie wpadająca w las. Panorama jest cudna, ale warto patrzyć pod nogi! Rozważne stawianie kroków to podstawa w górach. Schodzimy, schodzimy, schodzimy, aż wreszcie dochodzimy do asfaltowej drogi, prowadzącej do Morskiego Oka. Jeżeli mamy ochotę, to po zaledwie 5-10 minutach jesteśmy już przy Morskim Oku (1395 m.n.p.m.), które w porównaniu z Doliną Pięciu Stawów wydaje nam się nieco…… skromne ;)

Morskie Oko

Dalej czeka nas już tylko dość nudny powrót z Morskiego Oka na parking. Jeśli będziemy żwawo kroczyć, to zajmie nam to 1,5 h, a jeżeli pójdziemy spacerkiem to zapewne 2 h. Niestety tego etapu nie da się przeskoczyć, choć po tylu godzinach marszu po skałach człowiek marzy tylko o zrzuceniu obuwia.. i tutaj moja mała rada dotycząca tej konkretnej trasy, o której za każdym razem sama zapominam: możecie spakować śmiało jakieś lekkie obuwie, w którym radośnie będziecie kroczyć asfaltem aż do parkingu.

Dolina Pięciu Stawów

Naturalnie  nie kierujcie się powyższym zdjęciem, ale.. przyznacie, że moje szpilki w górach prezentują się uroczo :D ? O czym jeszcze warto pamiętać, wybierając się na taką wycieczkę, poza porządnym górskim obuwiem? Na pewno o przeciwdeszczowym płaszczu lub kurtce, która spełni tę funkcję. O ubraniu się na cebulkę - pogoda w górach jest jak kobieta – bardzo zmienna ;) O prowiancie, byśmy nie padli zemdleni z głodu! Ale przede wszystkim o wodzie. A także o podręcznej apteczce na wszelki wypadek. Hmmm czy o czymś jeszcze..? Tak! O aparacie fotograficznym! :)

Mam nadzieję, że nabraliście ochoty na wypad w góry..? W każdym razie ja właśnie planuję trasę na ostatni marcowy weekend :) Do zobaczenia na szlaku!